Spałem w Spale, piłem w Pile :)

Regulamin forum
Mile widziana mapka, zdjęcia i oczywiście opis.
Pisanie fajna trasa 967 jedzcie mija się z celem tego forum.
Awatar użytkownika
PanoramiX
Road Racer
Posty: 786
Rejestracja: 04 maja 2017, 11:44
Imię: Pawel
Motocykl: Honda VT700 / Virago XV 125
Lokalizacja: ESI
Zlot Jeziorsko I:
Zlot Złoty Potok II:
Zlot Jeziorsko III:

Spałem w Spale, piłem w Pile :)

Postautor: PanoramiX » 02 lis 2017, 18:46

Kwiecień 2017. Końca remontu Hondy nie widać, a jeździć się chce.
Co prawda pogoda nie rozpieszcza i rzadko jest bezchmurnie i bez opadów, ale przecież w końcu się przejaśni. Na długi majowy weekend to już na pewno, a tu nie ma czym jeździć...
Szukaliśmy czegoś w klasie 125 od dłuższego czasu, aż w końcu na horyzoncie pojawiła się Yamaha Virago w dobrych pieniądzach.
Pojechałem, objeździłem, kupiłem, zapakowałem i przywiozłem do domu. Dokładnie 18 kwietnia...

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Ponieważ motocykl był z Niemiec, to proces rejestracji zamiast jednego dnia, trwał niemal tydzień. Wiadomo, tłumaczenie dokumentów, badanie techniczne i dopiero rejestracja. W każdym bądź razie udało mi się załatwić wszystko do 27 kwietnia i mogliśmy ruszać w świat na długi weekend motocyklem. Radości było co niemiara, choć prognozy nie były wcale zbyt ciekawe na wyjazd.

Wymyśliliśmy sobie, że pojedziemy gdzie nas oczy poniosą, ale pewnymi punktami, będą Tomaszów Mazowiecki i Spała. Plan wyjazdu obejmował 3 dni: od 29 kwietnia do 1 maja. Wyruszyliśmy bodaj około godziny 10, kierując się na Piotrków Trybunalski, z zamiarem przejazdu z Piotrkowa wzdłuż Zalewu Sulejowskiego do Tomaszowa, a potem do Spały. Rzeczywistość nas trochę przechytrzyła i zamiast jechać zgodnie z planem, rzuciło nas na Wolbórz i Ujazd, czyli dokładnie z drugiej strony S8 (starej gierkówki), którą chcieliśmy ominąć. Ale po kolei.

Już po przejechaniu pierwszych 50 km, wiedzieliśmy, że nie będzie lekko. Zimno jak jasna cholera. Mamy na sobie kurtki i spodnie skórzane, a pod nimi bieliznę termoaktywną i jakieś dodatkowe ciuchy. W kurtkach oczywiście podpinki, ale to i tak mało ! Niby jest 15 stopni, ale nie dość że trochę wieje, to i mży momentami. Mocno przewiani i zziębnięci, chętnie korzystamy z kawy na stacjach. Najpierw po 50 km, a następnie w Piotrkowie. W tym miejscu, mieliśmy obrać kierunek na Tomaszów, przez Golesze i Wiaderno wzdłuż Zalewu. Ciapnąłem więc w googlempas punkt docelowy z pominięciem trasy szybkiego ruchu i w zamieszaniu ulicznym, skręciłem nie tam gdzie potrzeba, po czym googlemaps wywaliło mnie z Piotrkowa, w kierunku na Łódź krajową dwunastką...
Nie chciało mi się już dyskutować z moją nawigacją i za Karlinem, odbiłem w kierunku na Moszczenicę i Wolbórz, mówiąc Magdzie, że w nagrodę za nadrobione kilometry, zjemy dobry obiad na węźle Zawada pod Tomaszowem. Ale nie zjedliśmy...
Powodem była moja pomyłka na skrzyżowaniu w Wolborzu, gdzie zamiast na Chorzęcin, pojechaliśmy na Ujazd...
Gdy się zorientowałem, to zamiast się wrócić, zły i zziębnięty wklepałem w nawigację jako punkt docelowy Spałę, którą wybraliśmy sobie na nocleg tego dnia. Gdybym tego nie zrobił, to nawigacja prawdopodobnie skorygowałaby nasz przejazd i w miejscowości Wygoda, skierowałaby nas na Tomaszów, a tak... prosto do Ujazdu i stamtąd do Spały. Nie powiem, słońce czasem gdzieś tam wychodziło, zaglądając nam dość śmiało w kaski. Czasem aż trzeba było opuszczać blendy, ale nie ma się co oszukiwać - w łapy było nam potwornie zimno. Drogi gminne, więc nie mieliśmy okazji trafić na żadną sensowną stację, by się ogrzać. Pędziliśmy więc do Ujazdu ile fabryka dała. W Ujeździe, nie wiem czy wiecie, jest Park Edukacyjno-Rozrywkowy "Mikrokosmos". Zgromadzono tam rzeźby owadów oraz mikroorganizmów w ogromnym powiększeniu...

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Ja myślę jednak, że taki komar, to nie miałby szans przetrwania w takim zimnie jak było wtedy...

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Więcej o tym parku, można poczytać na ich stronie https://www.mikrokosmos.edu.pl/

Z Ujazdu, pojechaliśmy drogą DW 713, a następnie DK 48 do samej Spały. Mieliśmy autentycznie dość nie tyle kilometrów, ile tego wykończającego nas zimna. W Spale mieliśmy nadzieję, dobrze zjeść i ogrzać się. Trafiliśmy idealnie i gdyby ktoś szukał miejsca, gdzie można dobrze zjeść, to my polecamy Zajazd Spalski, znajdujący się vis a vis Hotelu Mościcki przy ulicy Nadpilicznej.
Ponieważ czas był jeszcze całkiem znośny, to postanowiliśmy wybrać się do pobliskiej miejscowości Konewka, gdzie w lesie stoi schowany bunkier kolejowy. Warto zajrzeć w to miejsce, bo jest niezwykłe.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Bunkier kolejowy w Konewce i bliźniaczy w niedalekim Jeleniu, został pomyślany jako schron przeciwlotniczy dla pociągów sztabowych OKW (Oberkommando der Whermacht), w perspektywie ataku na sowietów w 1941 roku. Tak naprawdę nigdy się jednak nie przydał, ze względu na szybko posuwający się front walk zarówno w działaniach zaczepnych roku 1941 jak i obronnych z 1945. Legenda głosi, że z bunkra w Konewce korzystał pociąg pancerny Hitlera, ale nie potwierdzają tego żadne źródła. Wiadomo jedynie, że w tym miejscu istotnie jakiś pociąg pancerno sztabowy korzystał z uzupełnienia wody i zapasów podróżnych, ale nie była to sytuacja bombardowania, do jakiej ten bunkier był przygotowywany w zamyśle projektantów. Wchodząc do bunkra, warto wiedzieć, że panuje tam stała temperatura ok 8-10 stopni, jak w jaskiniach. Nam to nie przeszkadzało, bo ubrani byliśmy motocyklowo. A w środku przynajmniej nie wiało...
Bunkier obeszliśmy również dookoła, zwiedzając pozostałe strażnice w kompleksie. Przy wejściu, stały dwa motocykle z koszami. Oba ruskie. M72 i jakiś IŻ. Chwila pogawędki z właścicielami i dalej na nocleg, który miał być tuż, tuż bo na osiedlu Konewka, gdzie google wskazywało gospodarstwo agroturystyczne.
Objechaliśmy to osiedle ze dwa razy, ale nigdzie ani widu, ani słychu tego agro, więc pojechaliśmy z powrotem do Spały na poszukiwanie noclegu.
Spała to miejscowość wypoczynkowa, więc ze znalezieniem noclegu nie powinno być kłopotu, ale okazało się, że wszystko co mijaliśmy, było już pozajmowane. Tak więc gdy tylko trafiliśmy na hotel "Rezydencja Spalska", który dysponował jednym z ostatnich wolnych pokoi, nawet się nie zastanawialiśmy... Motocykl na parking, a my gorący prysznic na rozgrzewkę.
Obecnie w Spale, znajduje się Centrum Przygotowań Olimpijskich. Sprzyja temu specyficzny mikroklimat. Przed wojną zaś, Spała była ulubionym miejscem wypoczynku Prezydenta Mościckiego, a jeszcze wcześniej, w czasie zaborów, czas spędzała tu rodzina Cara Aleksandra III, a później jego syna Mikołaja II Romanowa wraz ze swoją świtą. W czasie II wojny światowej, Spała była siedzibą Militärbefehlhaber im Generalgouvernement, czyli dowództwa wojskowego Generalnej Gubernii i jako miejscowość wojskowa, była niedostępna dla ludności cywilnej. Mimo takiej historii, w Spale nie ma zabytków, poza wieżą ciśnień i parkiem im. Prezydenta Mościckiego. Do obejrzenia jest jeszcze spiżowy pomnik Żubra, odlany pierwotnie w 1890 roku, a w obecnym miejscu stoi od 1928 roku i pozostaje symbolem Spały, choć dla nas symbolem kojarzącym się ze Spałą, będzie od tej pory inne zwierzę...
Rozgrzani już nieco, postanowiliśmy zobaczyć, co w Spale jest do zobaczenia. Snując się po osadzie, dotarliśmy już w drodze powrotnej do niewielkiej i jedynej chyba w Spale, stacji benzynowej. A tam... Dzik.
Buszował sobie po okolicznych trawnikach, kompletnie nie zwracając uwagi na otoczenie. Postaliśmy, popatrzyliśmy, a gdy dzik ruszył w naszą stronę, ulotniliśmy się w alejki parku Mościckiego.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Niewątpliwą zaletą hoteli, jest śniadanie wliczone w cenę. Posileni, ruszyliśmy na strzeżony parking hotelowy i stamtąd pomknęliśmy w kierunku Inowłodza, obejrzeć ruiny zamku królewskiego, wybudowanego przez Kazimierza Wielkiego w II połowie XIV wieku. Inowłódz nie jest już miastem, ale niegdyś był bardzo ważnym grodem granicznym, o czym świadczy właśnie ten zamek.
Zajechaliśmy na miejsce, gdzie w odległości może z 200 metrów od zamku, z pojazdu trzeba się przesiąść na własne nogi. Zostawiliśmy więc naszego osiołka na parkingu, a sami pomaszerowaliśmy na zamek.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Jak przystało na zamek, tak i ten otoczony jest fosą. Obecny stan, zamek zawdzięcza funduszom unijnym, stąd wstęp do niego jest bezpłatny. Z ciekawostek powiem, że w jednej z sal odbywają się ceremonie ślubne, a na innej zaś spotyka się na obradach Rada Gminy Inowłódz :)

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Z Inowłodza, pędzimy w znajome mi miejsce - Skansen Rzeki Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim. Jedziemy drogą przez Sługocice, wjeżdżając do Tomaszowa od strony ulic imienników :)
Mijaliśmy więc ulice Magdaleny, Pawła, była nawet ulica Jarosława, Henryka, Krzysztofa, a nawet Rafała :D Hieronim, Cecylia i Teodor też mają tam swoje ulice :)

Skansen Rzeki Pilicy, to regionalne Muzeum plenerowe miasta Tomaszowa Mazowieckiego, w którym gościłem dość często za czasów poprzedniej dyrekcji skansenu. Stoi tam mianowicie czołg T-34/85, będący wypożyczonym eksponatem Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, który doprowadziliśmy do stanu jezdnego w roku 2006 lub 2007. Od mniej więcej dwóch lat, czołg stoi ze względu na awarię wieńca przekładni koła naciągowego (prawdopodobnie ściął się klin na wpuście blokującym wieniec na wale, a do tego by to naprawić, trzeba podnieść płytę silnika. Tyle tylko, że ona waży 700 kg i bez dzwignicy nie da rady tego zrobić). Prócz czołgu, który nie jest niczym szczególnym, bo to egzemplarz powojenny, stoi prawdziwa perełka. Lufcik, czyli ciężki ciągnik artyleryjski Luftwaffe, jest jedynym egzemplarzem tego typu w Europie. Niestety w Lufciku padło sprzęgło i również nie jeździ w chwili obecnej.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Prócz czołgu i transportera, w Skansenie zobaczyć można zrekonstruowaną z czasów carskich stacyjkę kolejową z II połowy XiX wieku oraz wiele eksponatów wydobytych z dna rzeki Pilicy i z okolicznych pobojowisk. Naprawdę warto zobaczyć, bo linia rzeki Pilicy, stanowiła front walk w obu wojnach światowych. Prócz tego, w zrekonstruowanym młynie, znajdują się ciekawe modele i eksponaty regionalne.

Dosłownie po drugiej stronie ulicy, znajdują się słynne tomaszowskie "Niebieskie Źródła", więc żal byłoby nie zobaczyć...
Byliśmy i widzieliśmy. Bardzo ciekawy widok, gdy z wody wyrasta kępa i z niej drzewo. A to niebieskie źródło, nigdy nie zamarza i przyciąga do siebie ciekawą faunę i florę.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Więcej o skansenie i niebieskich źródłach, poczytać można na ich stronie internetowej http://skansenpilicy.pl/turystyka-w-reg ... ie-zrodla/

Z Tomaszowa Mazowieckiego, przez Jeżów i Lipce Reymontowskie, dotarliśmy do Łowicza.
W Lipcach, obejrzeć można oczywiście Domek Reymonta i muzeum jego imienia, ale jest również bardzo ciekawa ekspozycja broni i uzbrojenia. Nie robiliśmy zdjęć, ale zasób tej wystawki, można zobaczyć tutaj http://www.lipcereymontowskie.pl/index. ... _zbrojnego

W Łowiczu czas na kawę i poszukiwanie noclegu.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nauczeni poprzednim dniem, zamiast wierzyć w google, zaufaliśmy booking.com i okazało się, że jedyne wolne i sensowne miejsce noclegowe, znajduje się kilkanaście kilometrów od Łowicza - w Nieborowie, dokładnie naprzeciwko pałacu :) Widok mieliśmy przedni, a hotel był trafiony w samą dziesiątkę, jeśli chodzi o śniadanie, o czym przekonaliśmy się na drugi dzień rano.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Niestety, Muzeum Pałacowe 1 maja było zamknięte... Nie tylko my pocałowaliśmy klamkę pałacowej bramy.
Pojechaliśmy więc w stronę Parku Arkadia, ale na wyjeździe z Nieborowa, zaintrygowała nas tablica z kierunkiem i napisem "Muzeum motoryzacji"... Bez namysłu kierunek na lewo i jedziemy !
Przywitały nas dziwne znaki drogowe, których próżno szukać w obecnych tablicach znaków :)

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Wejściówka obejmowała albo samo zwiedzanie, albo zwiedzanie z możliwością fotografowania. Olaliśmy fotografowanie, bo cena była zbójecka. Stwierdziliśmy, że i tak jakieś zdjęcie się zrobi. W sumie były ze 3 pawilony namiotowe różnych pojazdów. Samochody i motocykle.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Silnik samochodu Polski Fiat 508 z lat 30-tych XX wieku.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Zmarudziliśmy nieco czasu w tym prywatnym muzeum, więc postanowiliśmy, że skoro mamy tak blisko Nieborów, którego nie udało nam się zobaczyć, to odpuszczamy tym razem Park Arkadia i przyjedziemy tutaj następnym razem, bo to raptem trochę ponad 100 km w jedną stronę i przyjedziemy tutaj mając gotowy plan na kolejną wycieczkę. Postanowiliśmy jednak zwiedzić inne ciekawe miejsce, jakim jest skansen wsi łowickiej w Maurzycach. Skansen w Maurzycach, obejmuje kilkadziesiąt (będzie ich ze 30 w sumie), gospodarstw wiejskich z okolic Łowicza z początku XX wieku. Jest nawet wiatrak, kościół i plebania, a na początku, ekspozycję otwiera remiza strażacka !
Naprawdę warto poświęcić na zwiedzanie tego przybytku co najmniej ze dwie godziny.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


W Maurzycach, Madzialenka obraziła się na mnie śmiertelnie, bo powiedziałem, że wracamy do domu...
Trudno, ale skończył nam się budżet...

Z kwaśną miną i ciszą w słuchawkach interkomu, wracamy bocznymi drogami w kierunku Łęczycy.
Po drodze przejeżdżamy przez Walewice, piękną posiadłość Walewskich, w której obecnie znajduje się stadnina koni.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Zajechaliśmy na dziedziniec, ale ponownie nie było nam dane obejrzeć pałacu wewnątrz. Obeszliśmy więc dookoła i wróciliśmy na siodełka naszego osiołka. Tuż za Walewicami, kolejna "atrakcja". Piątek, geometryczny środek Polski. Atrakcja taka, że stoi sobie na cokoliku taki oto informator jak widać na poniższym zdjęciu.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Przystanek, akurat na czas zrobienia zdjęcia, bo w Piątku nic innego ciekawego nie ma :(
Pędzimy dalej na Łęczycę, kiedy przypomina mi się, że zawsze chciałem zobaczyć kolegiatę w Tumie pod Łęczycą...
Skręcamy zbyt wcześnie i błądzimy w okolicach Góry świętej Małgorzaty. GPS w ruch i już jedziemy w dobrym kierunku.
Docieramy na miejsce i jesteśmy naprawdę przytłoczeni ogromem tej budowli...

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


W środku również robi niesamowite wrażenie.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Na wyjeździe z Tumu, napotykamy zachęcającą karczmę, w której postanawiamy wydać nasze ostatnie pieniądze, przeznaczone na tą wycieczkę...

W samej Łęczycy, nawet się nie zatrzymujemy. Magda nadal kręci noskiem, że już wracamy. W interkomie słyszę tylko dziwne trzaski i pomruki. Myślę sobie: może to jakieś przebicie i instalacja elektryczna się odzywa... ale lekkie "apsik", wyprowadza mnie z błędu... Byle nie na wodę, myślę sobie...

W Poddębicach złapał nas jednak deszcz. Nie deszczyk, tylko kur... deszcz tak mocny, że ledwie zaczął i już byłem cały mokry.
Nie bacząc na nic, przecinam na ukos jezdnię i dosłownie wjeżdżam do środka przystanku autobusowego. Stoimy kilkanaście minut. Przejaśniło się, więc jedziemy. Niby nie pada, a w butach mam coraz bardziej mokro... Jezdnia mokra i koło rzuca mi wodę prosto w okolice wywietrzników moich wodoodpornych, a jakże Alpinstarów... Kilkanaście kilometrów przed domem, zatrzymuję się ku niezadowoloeniu mojej i tak już wkurzonej pasażerki... Trochę zmieniła minę, gdy zobaczyła jak zdejmuję buty i wylewam z nich wodę...
Do domu dojechaliśmy szczęśliwie i bez niespodzianek, poza tym deszczem oczywiście...
Przejechaliśmy w sumie 550 km. Buty suszyliśmy 3 dni...

P.S. Napisałem, że dotarliśmy bez niespodzianek, ale przypomniało mi się, że wcale tak nie było.
Otóż po drodze, zgubiliśmy kielich końcowy dolnego tłumika od SilverTaila Virago ;(

Chodzi dokładnie o ten kawałek uformowanej blachy.

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Było i nie ma...

Nie masz uprawnien by zobaczyc obrazek!


Jedyny dystrybutor w Polsce, chce za ten kielich 216 PLN... :(
Jak popatrzyłem na zdjęcia, to tego elementu nie miałem już na parkingu pod zamkiem w Inowłodzu, więc prawdopodobnie zgubiliśmy go już pierwszego dnia tej wycieczki :x

Awatar użytkownika
MateuH
Easy Rider
Posty: 532
Rejestracja: 25 kwie 2017, 17:03
Imię: Mateusz
Motocykl: Yamaha Virago XV125
Lokalizacja: Gdańsk, Wyspa Sobieszewska
Kawa u mnie: Tak
Drobna naprawa u mnie: Tak
Kontaktowanie:

Re: Spałem w Spale, piłem w Pile :)

Postautor: MateuH » 02 lis 2017, 19:04

Piekny opis
Normalnie chce sie pojechac :)

mirage
Maniac Rider
Posty: 2041
Rejestracja: 07 paź 2017, 21:36
Imię: mirek
Motocykl: honda shadow vt 125 r 2000,lub odwrotnie...
Lokalizacja: konin'a okolice
Kawa u mnie: Tak
Drobna naprawa u mnie: Tak
Nocleg u mnie: namiot
Zlot Jeziorsko III:
Zlot Skulsk IV:
Zlot Iłki V:
Zlot Jeziorsko VI:
Zlot Kruszwica VII:
Dąbie - Jedenaste spotkanie forumowe:
Kontaktowanie:

Re: Spałem w Spale, piłem w Pile :)

Postautor: mirage » 02 lis 2017, 21:23

PanoramiX !!!
długo czekać nie kazałeś na Konewkę...
Masz chłopie talent reporterski!!!
z tą Piłą i Spałą to u Andrusa odwrotnie było,ale U Ciebie jak najbardziej.
Z Inowłodza w kierunku Radomia dwa rzuty kaskiem można zjeść wyśmienitą rybkę-Młyn Fryszerka oferuje m.in.Jesiotra,Miętusa...
szkoda,że tylko w towarzystwie frytek(nie podają ziemniaków)ale rybka wynagradza nikczemne towarzystwo rodem zapewne z UK.
tfu!
jeszcze słówko na priv szepnę

Awatar użytkownika
PanoramiX
Road Racer
Posty: 786
Rejestracja: 04 maja 2017, 11:44
Imię: Pawel
Motocykl: Honda VT700 / Virago XV 125
Lokalizacja: ESI
Zlot Jeziorsko I:
Zlot Złoty Potok II:
Zlot Jeziorsko III:

Re: Spałem w Spale, piłem w Pile :)

Postautor: PanoramiX » 02 lis 2017, 21:31

W Pile piłem. Dawno temu i byłem wtedy w Pile samochodem, więc nie będę tego opisywał na forum motocyklowym :-)

Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka

Madzialenka
Plecak
Posty: 12
Rejestracja: 29 cze 2017, 10:14
Imię: Magdalena
Motocykl: Yamaha Virago
Lokalizacja: Sieradz
Zlot Jeziorsko I:
Zlot Złoty Potok II:

Re: Spałem w Spale, piłem w Pile :)

Postautor: Madzialenka » 02 lis 2017, 21:49

Super reportaż Naszej wycieczki:-) Miło było powspominać czytając go.

mirage
Maniac Rider
Posty: 2041
Rejestracja: 07 paź 2017, 21:36
Imię: mirek
Motocykl: honda shadow vt 125 r 2000,lub odwrotnie...
Lokalizacja: konin'a okolice
Kawa u mnie: Tak
Drobna naprawa u mnie: Tak
Nocleg u mnie: namiot
Zlot Jeziorsko III:
Zlot Skulsk IV:
Zlot Iłki V:
Zlot Jeziorsko VI:
Zlot Kruszwica VII:
Dąbie - Jedenaste spotkanie forumowe:
Kontaktowanie:

Re: Spałem w Spale, piłem w Pile :)

Postautor: mirage » 02 lis 2017, 22:41

Pozdrawiam Madzialenkę
A niechaj Pan oramiX zechce udostępnić,co
wydumałem na privat...
Dobranoc!

Awatar użytkownika
PanoramiX
Road Racer
Posty: 786
Rejestracja: 04 maja 2017, 11:44
Imię: Pawel
Motocykl: Honda VT700 / Virago XV 125
Lokalizacja: ESI
Zlot Jeziorsko I:
Zlot Złoty Potok II:
Zlot Jeziorsko III:

Re: Spałem w Spale, piłem w Pile :)

Postautor: PanoramiX » 02 lis 2017, 23:46

Zwykle nie udostępnia się korespondencji prywatnej, no bo jest prywatna, ale skoro taka wola nadawcy...
Mirage napisał o chęci zorganizowania wycieczki motocyklowej śladami starej Łodzi - swojego miasta rodzinnego i okolic.
Jest nas już trochę z łódzkiego i rzeczywiście byłoby z kim się na taką wycieczkę wybrać, ale biorąc pod uwagę ruch uliczny, myślałbym chyba o jakimś dniu wolnym od pracy. No i w sezonie raczej...

mirage
Maniac Rider
Posty: 2041
Rejestracja: 07 paź 2017, 21:36
Imię: mirek
Motocykl: honda shadow vt 125 r 2000,lub odwrotnie...
Lokalizacja: konin'a okolice
Kawa u mnie: Tak
Drobna naprawa u mnie: Tak
Nocleg u mnie: namiot
Zlot Jeziorsko III:
Zlot Skulsk IV:
Zlot Iłki V:
Zlot Jeziorsko VI:
Zlot Kruszwica VII:
Dąbie - Jedenaste spotkanie forumowe:
Kontaktowanie:

Re: Spałem w Spale, piłem w Pile :)

Postautor: mirage » 03 lis 2017, 8:09

Oczywiście,w sezonie.
U mnie z planami długoterminowymi ciężko,zwykle spontan zostaje.

Siwy85
Plecak
Posty: 19
Rejestracja: 01 kwie 2018, 12:10
Imię: Konrad
Motocykl: Suzuki van van
Lokalizacja: Łódź
Kontaktowanie:

Re: Spałem w Spale, piłem w Pile :)

Postautor: Siwy85 » 02 kwie 2018, 9:45

PanoramiX pisze:Zwykle nie udostępnia się korespondencji prywatnej, no bo jest prywatna, ale skoro taka wola nadawcy...
Mirage napisał o chęci zorganizowania wycieczki motocyklowej śladami starej Łodzi - swojego miasta rodzinnego i okolic.
Jest nas już trochę z łódzkiego i rzeczywiście byłoby z kim się na taką wycieczkę wybrać, ale biorąc pod uwagę ruch uliczny, myślałbym chyba o jakimś dniu wolnym od pracy. No i w sezonie raczej...
Cześć.

Udało się zorganizować wypad o którym piszesz?

Wysłane z mojego VTR-L29 przy użyciu Tapatalka

mirage
Maniac Rider
Posty: 2041
Rejestracja: 07 paź 2017, 21:36
Imię: mirek
Motocykl: honda shadow vt 125 r 2000,lub odwrotnie...
Lokalizacja: konin'a okolice
Kawa u mnie: Tak
Drobna naprawa u mnie: Tak
Nocleg u mnie: namiot
Zlot Jeziorsko III:
Zlot Skulsk IV:
Zlot Iłki V:
Zlot Jeziorsko VI:
Zlot Kruszwica VII:
Dąbie - Jedenaste spotkanie forumowe:
Kontaktowanie:

Re: Spałem w Spale, piłem w Pile :)

Postautor: mirage » 02 kwie 2018, 11:34

Z mojej strony (podglądam)-temat jeszcze w lesie (tuszyńskim)


Wróć do „łódzkie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość